Papież, który pozostał człowiekiem

14:30, 10 listopada 2011

 

Po premierze tego filmu wśród polskich środowisk katolickich zawrzało. Twierdzono, że szydzi on z papieża Polaka i naraża na szwank autorytet Kościoła. A „Zobacz online na ekino.tvHabemus Papam - mamy papieża” to ukazany w niezwykle ciepłej tonacji obraz życia pewnego człowieka, który przypadkiem został papieżem.

Początkowe, dokumentalne ujęcia filmu, rzeczywiście pokazują śmierć Jana Pawła II, tłumy koczujące na placu św. Piotra w Rzymie oraz sceny z pogrzebu papieża Polaka. W dalszej części widz równie odnajduje odniesienia do Jana Pawła II, chociażby rzecznik Watykanu, który jest polskiego pochodzenia, czy zamiłowanie papieża do aktorstwa i epizod o graniu w teatrze. Wszystkie te nawiązania sprawiają, że widz rzeczywiście może odszukać w postaci kardynała Melville Karola Wojtyłę. Jednak na tym się kończy, ponieważ film nie przedstawia żadnych autentycznych wydarzeń z jego życia.

Nanni Moretti pokazuje konklawe, które zbiera się po śmierci papieża, aby wybrać jego następcę. Jednak wbrew początkowym przypuszczeniom widzów, reżyser nie pokazuje zakulisowych gier towarzyszących wyborowi papieża. Przeciwnie, całkowicie burzy nasze wyobrażenia o wyniosłości i dostojności tego wydarzenia. Widzimy bowiem kardynałów modlących się i proszących Boga: „Panie Boże, tylko nie ja...”.

Kiedy w końcu następca Świętego Piotra zostaje wybrany okazuje się, że wcale nie chce być papieżem. Decyzja jednak zapada, nad Kaplicą Sykstyńską unosi się biały dym, lecz nowo wybrany papież – kardynał Melville – nie pojawia się na balkonie bazyliki. Przerażony starszy człowiek zamyka się w swoich apartamentach, by w końcu, potajemnie uciec z Watykanu.

Publicznie nie ogłoszono jeszcze kto został papieżem, więc nasz bohater nierozpoznawalny, w cywilnym ubraniu, włóczy się po ulicach, odwiedza teatr i psychoanalityka. Próbuje uporać się z ciężarem, który położono na jego barki, w jakiś sposób chce rozliczyć się z dotychczasowym życiem. Mimo ogarniających go wątpliwości i lęku jednego jest pewien, nie może wziąć odpowiedzialności za miliony wiernych pokładających w nim nadzieję.

Moretti odziera Kościół z wymuskanych szat, dostojeństwa, wyniosłości, purpury, złota i bieli. Pokazuje go w momencie załamania i kryzysu. Jednak robi to z godnością, nie piętnuje za wynaturzenia, czy jakiekolwiek inne problemy. Poprzez ukazania szarości życia codziennego kardynałów oraz wybranego przez nich papieża, ich słabości i rozterek, reżyser przedstawia wszystkim ludzką twarz Kościoła. Kardynałowie, którzy nie mogą opuścić murów kaplicy Sykstyńskiej grają w karty, układają puzzle i za namową psychoanalityka rozgrywają turniej siatkarski.

„Habemus papam – mamy papieża” w żadnym wypadku nie potępia religii, nie jest ironicznym obrazem punktującym wszystkie grzechy Kościoła. Jest za to ciepłym, stonowanym i pełnym humoru portretem ludzi, którzy ten Kościół tworzą. W dzisiejszych czasach, gdy autorytet Kościoła jest stale podważany i nawet wierni uważają, że nie idzie on z duchem czasu, film ten jest najlepszym sposobem, by pokazać, że w każdym z nas kryje się po prostu człowiek. Ze wszystkimi swoimi słabościami, wątpliwościami, obawami i nadziejami.

„Habemus papam – mamy papieża” jest jednak przede wszystkim opowieścią o historii człowieka, na którego barki włożono krzyż cięższy niż jest on w stanie unieść. Kardynał Melville ucieka przerażony wielką odpowiedzialnością za wiernych i za cały katolicki świat. W końcu, podczas swojej wędrówki po Rzymie incognito trafia on na spektakl teatralny. I to właśnie tutaj, odnaleziony przez siostry zakonne i kardynałów doświadcza wewnętrznej przemiany, rozlicza się ze sobą i ze swoją przeszłością, co umożliwia mu podjęcie decyzji zgodnej z własnym sumieniem.

Znakomity portret współczesnego człowieka targanego wieloma sprzecznościami. Rewelacyjna rola Michala Piccoli jako Melville'a i wspaniała kreacja Jerzego Stuhra w roli rzecznika Watykanu, który świadomy kryzysu próbuje ukryć nieobecność papieża i przekonać go do powrotu. W dzisiejszym kinie rządnym akcji i efektów 3D „Habemus papam – mamy papieża” to produkcja pełna życiowych mądrości, znakomitego humoru i ciepła, którą warto obejrzeć.

Autor: Gość

Wszelkie prawa zastrzeżone

© 2011 klaps.pl