5 sierpnia 2011
21 lipca 2011
M/138928
Wielbiciele marvelowskich postaci z zapartym tchem śledzą każdą kolejną ekranizację ożywiającą ich ulubionych bohaterów. I choć początki były często niedopracowane, z każdą kolejną produkcją coraz mocniej przekonujemy się, że Marvel ma spójną i logiczną wizję swoich filmów, za którą konsekwentnie podąża.
Jedno co trzeba przyznać to fakt, że Hollywood lubi komiksy. Świadczą o tym kolejne ekranizacje zarówno Marvela (![]()
Iron Man,
Spider-Man, ![]()
Thor,
Captain America: Pierwsze starcie), jak i wychodzące ze studia DC (
Mroczny rycerz,
Green Lantern, ![]()
Watchmen Strażnicy, ![]()
Superman: Powrót), które podbijają amerykańskie i zagraniczne listy box office. Wśród fanów komiksowych produkcji znajdą się tacy, którym bardziej będzie odpowiadać twórczość studia DC, ale znajdą się też tacy, którzy stwierdzą, że Marvel bije je na głowę.
Spór o to, która wytwórnia jest lepsza trwa odkąd w kinach pojawili się pierwsi superbohaterowie. Trzeba jednak zaznaczyć, że niemożliwym jest zebranie w jedną, uporządkowaną, usystematyzowaną całość filmów obydwu wytwórni i ocenić. Dlaczego? Ponieważ każdy z nich jest inny, każdy zawiera charakterystycznie skonstruowanych bohaterów, którymi kierują inne pobudki, każdy z tych filmów ma swój specyficzny klimat, formę i treść, którą chce przekazać.
I tak u Marvela mamy pewnego siebie, bogatego dupka, Tonego Starka, który zmienia swoje zachowanie i myślenie, gdy widzi do jakich celów w rzeczywistości służy produkowana przez jego firmę broń. Z kolei w studio DC mamy bogatego, lecz niezwykle samotnego Bruce'a Wayne'a, który stracił rodziców, gdy był dzieckiem i od tego czasu nie pragnie niczego innego, jak tylko zemścić się na ich mordercach.
Jak widzimy każdy z bohaterów kreowanych przez obydwa studia jest innych, każdym kierują inne pobudki i przyświecają im różne cele. Dlatego też każdą z produkcji należy rozpatrywać w osobnych kategoriach. Najnowsze dzieło, które wyszło ze stajni Marvela, „
Captain America: Pierwsze starcie”, mimo że, jest pierwszym komiksem wydanym przez to studio, doczekało się swojej ekranizacji dość późno.
Sam film można uznać za produkcję skończoną, jeśli chodzi o funkcję rozrywkową. Mamy tutaj historię cherlawego, biednego Steve'a Rogersa (w tej roli Chris Evans) , który za wszelką cenę chce dostać się do amerykańskiej armii i walczyć na froncie w Europie. Jednak ze względów zdrowotnych przy każdym naborze jest odrzucany. W końcu los daje mu szansę w postaci Dr. Abrahama Erskine (Stanley Tucci) i jego tajnego projektu, przy pomocy którego Steve zmienia się w doskonałego fizycznie Kapitana Amerykę.
Na szczególną uwagę zasługuje pierwsza część filmu, w której przedstawiona zostaje Ameryka w czasie wojny. Świetne stroje, charakteryzacja i znakomite zdjęcia pozwalają widzowi w rzeczywistości odczuć klimat tamtych czasów. Miłym ukłonem w stronę fanów komiksów, jest wprowadzenie postaci genialnego, lecz niezwykle nonszalanckiego wynalazcy Howarda Starka (ojciec Iron Mana).
Film doskonale wpisuje się w inne produkcje o superbohaterach. Pojawiają się w nim takie postacie jak choćby Union Jack z Invaders. Na końcu dowiadujemy się również w jaki sposób Kapitan Ameryka mógł z czasów wojny przenieść się do czasów obecnych, co jest doskonałym wstępem do najnowszej produkcji Marvela „The Avengers”.
Chris Evans znakomicie poradził sobie w roli głównego bohatera. Na uwagę zasługuje również postać Peggy (Hayley Atwell) oraz czarnego charakteru Johanna Schmidta aka. Red Skull (Hugo Weaving). Aktorzy naprawdę świetnie dostosowali się do swoich filmowych postaci. Ogólnie rzecz biorąc „Captain America: The First Avenger” poradził sobie znakomicie wśród innych tego typu produkcji i z pewnością nie rozczaruje fanów Marvela.
Gość
Nick Fury
Johann Schmidt / Red Skull
Pułkownik Chester Phillips
Dr Abraham Erskine
Steve Rogers / Kapitan Ameryka
Heinz Kruger
Dum Dum Dugan
Wszelkie prawa zastrzeżone
© 2011 klaps.pl